Zobacz cały wątek

Cytat: .....wiekszosc mieszkancow Izraela opowiada sie za pokojem, a wiekszosc Arabow za zlikwidowaniem Izraela.
I bardzo latwo jest siedziec w Polsce, Szwecji czy USA i sie madrzyc o koniecznosci kompromisu, ale, jak kiedys powiedzial inteligentny Polak :
"bo w tym caly jest ambaras, zeby DWOJE chcialo naraz ".
a tu jest tylko jeden, bo Abbas nie ma przeciez zadnego poparcia wsrod Arabow, ktorych oficjalnie reprezentuje.
Najwiekszym wiec problemem jest brak partnera do pokoju.

I Dlatego właśnie potrzebne są konferencje typu Annapolis, aby usiłować pozyskiwać poparcie dla idei pokoju wśród jej przeciwników, albo wśród ludzi wahających się. Nie byłoby W OGÓLE problemu, gdyby, jak piszesz "dwoje chciało na raz". Cały problem polega na tym, że nie ma powszechnej i obopólnej zgody co do zasad.

Można niczego nie robić i czekać, aż dobry Haszem sam za uczestników konfliktu rozwiąże ich problemy. Ale to nie jest droga do bezpieczeństwa zbyt szybka i usłana różami. Samo narzekanie na "doradców" siedzących bezpiecznie za komputerami w Polsce czy gdziekowliek indziej też nie pomoże. Można takich ludzi nie czytać, nie słuchać i udawać, że na całym świecie panuje jednolita opinia na temat samego problemu i konferencji pokojowej w Annapolis. Faktem jednak jest, że konferencja ta się odbyła, że spotkały się strony konfliktu, że toczą się rozmowy, że ktoś usiłuje coś pożytecznego zrobić.

Jeśli ktoś nie akceptuje wysiłków innych ludzi zmierzających w kierunku pokoju, albo nie wierzy w ich skuteczność, to jego prawo. Jesli ktoś nie widzi argumentów przemawiających na rzecz potrzeby zrozumienia obydwu stron, co jako jedyny sposób może doprowadzić do kompromisu, to też jego prawo. Nikt nikogo nie zmusi do przyjęcia argumentów do wiadomości nawet, kiedy innym wydają się one dobre.

Pytanie tylko, czy to nie właśnie narzekanie na brak dobrej woli kogokolwiek oprócz "nas samych" nie tworzy tej kwadratury koła, którą outsiderzy usiłują rozwiązać. W końcu outsiderzy nie mają aż tak żywotnego interesu w pokoju na Bliskaim Wschodzie, jak sami uwikłani w konflikt.

Ja np. nie mam tam żadnych interesów, dlatego mogę w miarę bez emocji widzieć ten konflikt i go analizować po swojemu. Wiem mniej więcej w jaki sposób odbywały się procesy pokojowe w Europie i mniej więcej wiem, że z historii należy wyciągać konstruktywne wnioski. A że nie zawsze mądrze i "słusznie", to inna rzecz. Nie jestem ekspertem.
Data: Czw Lis 29, 2007 7:32 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 136
Wyświetleń 10681

 

Zobacz cały wątek

hmm a mianowicie
M.Kukiel Wojna 1812 2tomy
M.Olczak Kampania 1813
T.Strzeżek Iganie 1831
A.Dusiewicz Tarutino 1812
T.Rogacki austerlitz 1805
EWN Bieleckiego
Polska losy państwa i narodu. H.Samsonowicz, J.Tazbir,T.Łepkowski,T.Nałęcz
B.Zientara Historia Powszechna Średniowiecza
T.Kizwalter Historia powszechna XIX w.
Z.Wójcik Historia powszechna XVI-XVII w
J.Maciszewski Historia powszechna oświecenia
4 t Wielkiej Historii Polski
-do VIIw P.Kaczanowski, J.K. Kozłowski
-VIII w- 1370 J. Wyrozumski
-1815-64 M.Zgórniak
-1864-1918 J.Buszko
J.A. Gierowski Historia Polski 1505-1764
R. Tusiewicz Historia polski od A do Z Repetytorium
M.Kallas Historia ustroju Polski X-XX w
J.Szymański Nauki pomocnicze Historii
G.Ochoa, M.Corey Kalendarium Nauki i techniki
H.Samsonowicz Pólnoc-południe
E.W Wies Fryderyk Barbarossa
O. Terlecki Najkrótsza Historia IIWŚ
Generałowie Churchilla red.J.Keegan
H.Wisner Unia. Sceny z przeszłości Polski i Litwy
M.W.Berg Powstanie Polskie 1863 i 1864 tylko 1t
I.Geiss Dzieje świata.Daty i Konteksty historii powszechnej
W.Semkowicz Encyklopedia nauk pomocniczych historii
W.Borodziej,A.Chmielarz,A.Friszke,A.K.Kunert Polska Podziemna 1939-1945
Polska XVII w. Państwo-społeczeństwo-kultura. pod rwed. J.Tazbira
Słownik władców Europy nowożytnej i najnowszej,red.M.Serwański,J.Dobosz
Słownik dynastii Europy red.J.Dobosz,.M.Serwański
J.E.Morby Dynastie Świata
K.Grunberg Biografia Adolfa Hitlera
Encyklopedyczny Słownik Historii Polski red.J.Maciszewski
J.Śląski Polska Walcząca 6t
P.Wieczorkiewicz,M.Urbański,A.Ekiert Dylematy Historii
J.Gozdawa-Gołębiowski Obszar Warszawski AK
W.Borzobohaty Jodła
G.Mazur Biuro Informacji i Propagandy
E.Kosiarz Bitwy Morskie
Szpital dobrej nadziei. Szpital wolski w latach 1939-45. praca zbiorowa
M.Szachewicz Noce bez świtu
autobiografia Rudorfa Hessa komendanta obozu oświęcimskiego
A.Moszyński Lista Katyńska
K.Sławiński Spod znaku Szachownicy
POWIEŚCI:
M.Duczmal Czterej królowie Katarzyny
J.I.Kraszewski Boleszczyce oraz Królewscy synowie
B.Mrówczyński Miecz Kagenowy.Opowieść o Kryście nie koronowanej królowej Zachodniego Pomorza.
K.Bunsch Miecz i Pastoraj.Powieść z czasów Bolesława Śmiałego
Dzikowy Skarb
Chyba o niczym nie zapomniałem
Data: Sob Kwi 14, 2007 14:44
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 12
Wyświetleń 1045

Zobacz cały wątek

Prezydenta USA W. Mckinleya w 1901 r. zabił Polak (nie pamiętam jak się nazywał).

Oto opis zabójstwa króla Przemysła II:
-porwanie Przemysła,
-wywiezienie go poza teren Rogoźna i kilkakrotne zadanie ciosów jakąś białą bronią,
-porzucenie skrwawionego Przemysła II na drodze.

P.S. Piszcie także ciekawostki z historii powszechnej.
Data: Wto Lut 27, 2007 21:27
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń 889

Zobacz cały wątek

Cytat: ciekawe, jak nam pójdzie na historii



Na pewno bardzo dobrze! I na 100% zdecydowanie lepiej, niż nam na powszechnej! Zdało ok. 60 osób (oblało ok.80), a historię oblewa 6 osób. Nie macie się czym przejmować! Ja od jutra biorę się za romantyzm! Mam sporo czasu, bo egzamin mam w czwartek (to dużo zważywszy, że do powszechnej przygotowywałam się przez weekend, bo wcześniej była np. morfologia).
Data: 2007-02-03, 21:01
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 7697
Wyświetleń 675586

Zobacz cały wątek

Oprócz forum dziejepolski.phorum.pl zapraszam również na histpol.dog.pl. Jest to forum historyczno-polityczne. Można tam pogadać o historii Polski, historii powszechnej, a także o polityce.
Data: Czw Lut 15, 2007 12:00
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń 846

Zobacz cały wątek

"Jedni do Sasa, drudzy do Lasa" (albo odwrotnie ). Za panowania Leszczyńskiego i jego walce z Sasami, szlachta była podzielona i stąd się to wzięło.

"Pomożecie?-Pomożemy!"-Gierek pytający robotników, którzy mu odpowiadają. Propaganda, propaganda i jeszcze raz propaganda. Nic z tego nie wyszło. Ten cytat Gierka to tylko dla propagandy.

P.S. Widać, że temat jest trochę taki niepopularny. Dorzucajcie cytaty z historii powszechnej.
Data: Wto Lut 27, 2007 21:22
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 35
Wyświetleń 1663

Zobacz cały wątek

Jedi, mój ostatni post dotyczył wypowiedzi Jeleny.

Mimo to dalej uważam, że to parodia: radosna pieśń spiewana, obrazki powszechnej szczęśliwości. A przecież wszyscy znamy finał i realia.

Trochę dystansu do historii, zwłaszcza współczesnej, to zdrowy objaw.
Data: Pon 15 Sty, 2007 00:00
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 1360

Zobacz cały wątek

A słyszał kiedy Kolega o takich postaciach jak : Ludevit Stur, Jozef Hurban i Miloslav Hiodża i o tzw. "sturovcach" i ich dązeniach i działalności? Zamierzali sie oderwać od Węgier i polaczyc z wielkimi Czechami,lub wielka Rosja jeszcze zanim powstały Austro-Węgry! A słyszał kiedy kolega o zjadach pansłowiańskich ? Zapewne zdaje sie koledze , że jeżdzono tam aby pić herbatkę ziolową i pogedzic o pamiatkach epoki Wielkich Moraw? A do Pragi, Moskwy i Petedrsburga jeżdzili dzialacze slowaccy zapewne tylko po to aby czytać i jkomentować: Kosmasa i Nestora? Dość kpin. Poteżny ruch panslawistyczny dązył od polowy XIX wieku do calkowitego zniszczenia Węgiewr, lub przynajmniej ich drastycznego okrojenia. Wg zamiarów panslawistow z 1914 roku mialy one liczyc nie wiecej niż 70 000 km2 ! Czy kolega mysli, ze politycy wegoerscy byli takimi durniami, ze nie zdawali sobie sprawy z tego co knuja wobec nich slowaccy dxzialacze i ich prascy i petersbuscy przyjaciele i mocodawcy?
Irrredenta slowiańska sterowana z Petersburga przy wspóludziale Belgraduu i Pragi była z pewnością nie mniej groźna dla Węgrow przed I WŚ niż irredenta ukraińska dla Polski za II RP! I niech sobie to Kolega wbija w głowę i nie opowioada bajek o biednych i niewinnych Słowakach cierpiących ucisk madziaryzacji, bo to jest równie prawdziwe jak polonizacyjny ucisk biednych i lojalnych Ukraińcoiw przez wladze Rzeczypospolitej w okresie międzywojennym.

Nie intersuje mnie co sądzą o cezurach historycznych badacze dziejów w innych państwach poza Węgrami. Nie ma żadnej powszechnej historii obiektywnej i każdy badacz wyznacza takie cezury jakie są istotne dla jego kraju. Każdy z nich wyznacza cezury wg. znaczenia jakie maja dla ich narodu, czy kultury. Ja powyżej przedsatwiłem swoje stanowisko.

Dla Węgrow I WŚ nie zamyka, ani nie otwiera jakiejś pozytywnej nowej karty w historii narodu. Jest tylko ciosem i wstrzasem, ktory dotyka ich niepodlegle państwo, które konntynuuje swoja egzystencje w pogorszionych warunkach i dązy do odbicia strat i naprawy wyrządzonej krzywdy.

J.B ...
Data: 2008-12-21, 20:50
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 250
Wyświetleń 14501

Zobacz cały wątek

W przeciwieństwie do historii powszechnej , pisanej na zamówienie , brak mi tu historii elit wolnej od kłamstwa , fałszu, obłudy. Historii która uczy, a nie manipuluje

Chętnie sam podrzuciłbym trochę tematów i materiałow , ale chciałbym to robić na takim właśnie dziale.
Data: 19:22, 19 Paź '08
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń 423

Zobacz cały wątek

Cytat: tak samo jak nikt na przedmiocie 'religia' nie wymusza od ciebie deklarowania się jako wierzący.

Cytat: Ja wyobrażam sobie wychowanie patriotyczne jako przedewszystkim walkę z stereotypami, legendami

Cytat: A ocena z religii bierze się z ilości wyklepanych zdrowasiek albo uczestniczenia w procesjii? Nie, bierze się z oceny wiedzy.

Cytat: Ty faszysto!

Cytat: Nieważne czy teza jest głupia czy nie - jeśli uznaje ją za prawdziwą 90% świadka akademickiego, to tak się naucza.

Cytat: Dygresja o tyle zabawna co nieprawdziwa. Lenin NIGDY nie był za niepodlegałym państwem polskim to co przytaczasz to tylko jedno z wielu kłamstewek tego pana wygłoszone podczas walki z białymi kiedy miał gorąco pod nogami.


Dygresja jest prawdziwa, ja powiedzialem tylko że to "głosił"- a nie że miał zamiar to zrobić
Lepiej oceniam śp. panią Luksemburg- bo przynajmniej szczerze mówiła o co chodzi.

Ale tak wracając do tematu.

Dla mnie, całoś rozbija się właśnie o poruszony przez nas problem wiedzy.
Słusznie stwierdziłeś, iż często naucza się teorii bardziej popularnych niż prawdziwych.
Nie zmienia to jednak faktu, iż na przykład na matematyce takich wątpliwości raczej nie ma.
Informacje i umiejętności są przekazywane w sposób zdeideologizowany.
Podobnie fizyka i chemia.
Przy biologii pojawiają się pierwsze zgrzyty, ale wciąż większość informacji jest podawana w sposób w miarę obiektywny.
Najgorzej- z oczywistych powodów- jest z historią i wiedzą o społeczeństwie.
Dla tego też nie podobał mi się pomysł z wych. patriotycznym- bo mógłby ten problem obiektywności jeszcze powiększyć.
To tak samo głupie, jak ta wizja rozdzielenia historii Polski i histori powszechnej na dwa osobne przedmioty.
Historia, jest o tyle ważna iż stanowi swego rodzaju "pamięć zbiorową" (używam tego wyrażenia umownie) narodu. Dla tego dobrze jest by była jak najbliższa faktom, a jak najmniej wypełniona poglądami.
Pod tym względem, jestem w stanie skłonić się do stwierdzenia "jest nieźle" więc można by zostawić tą część edukacji w spokoju.
Data: 2007-11-13, 21:54
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 56
Wyświetleń 5560

Zobacz cały wątek

Jeśli ktoś ma notatki w formie elektornicznej albo nawet do skserowania z Logiki do Dr Dybowskiego , Historii Polski i Historii Powszechnej to bardzo proszę o kontakt na , postaram sie jakoś odwdzieczyc
Data: Pią Sty 09, 2009 9:38 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 288

Zobacz cały wątek

Zarys historii powszechnej pieniądza i bankowości Morawskiego - lektura uzupełniająca z Historii Gospodarczej, bije na głowę wszystkie obowiązkowe pod względem stylu i wyważenia suchych faktów oraz procesów.
Data: 23:42, Czwartek 8.12.2005
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 49
Wyświetleń 9827

Zobacz cały wątek

Cytat: ..sorry ale nie bardzo rozumiem dlaczego nie 1968 -1977 .....?

Cytat: a co to za symbolizm (1968) ?


Tak się przyjęło w popkulturze. A i w historii powszechnej co bądź się wtedy wydarzyło (zwłaszcza w Europie Środkowej).
Data: Nie, 26 Listopad 2006 00:20:09
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 38
Wyświetleń 3951

Zobacz cały wątek

tak, czytałam tą pod redakcją Morawskiego...ale pisząc że polecam dwie jego miałam na mysli kronikę kryzysów gospodarczych i zarys powszechnej historii pieniądza i bankowości - te, które polecał w lekturze dodatkowej...ale ja ją potraktowałam jako główne źódło wiedzy i do Kalińskiego nawet nie zajrzałam;p
Data: 18:36, Sobota 27.01.2007
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń 2020

Zobacz cały wątek

Czy kozystacie z autentycznych wydarzeń historycznych przygotowując sesje? Czy lubicie kiedy w kampanii pojawia sie wątek znany z historii powszechnej? Co sądzicie o używaniu historii jako podkładu do przygód?
Data: Pią Wrz 29, 2006 8:34 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń 7266

Zobacz cały wątek

Cytat: Vice versa. Szkoda sie męczyć nad takim fantastami jak wy. Chcecie likwidować powszechną edukacje ale sami pokończyliście państwowe szkoły. Ty pewnie tez chodziłeś do państwowych szkół i uważasz sie za człowieka wykształconego, mądralo ? Dziwne że wszyscy co to krzyczą o likwidacji powszechnej edukacji sami sie uczą i nie chcą za cholerę zrezygnować z tej nauki nawet kosztem własnych rodzin , które muszą łożyć na takich pasożytów. Państwo jest od tego żeby wychowywać młodzież w duchu patriotyzmu , poszanowania własnej historii, wiary i wpajania moralności. To przez szkolę wielu ludzi ,dowiaduje sie o wielu rzeczach o Polsce czy myślisz że rodzice są wszystko wstanie przekazać swoim dzieciom tym bardziej jak muszą tyrać i na okrągło nie ma ich w domu ? Program przedwojennego ONR jest całkiem na rzeczy, tyle ze dla takiego fantasty i egoisty nie do przyjęcia. Wy ludzie tak zwanej elity jesteście żałośni, tacy sami jesteście jak komuniści tam tez były czerwone elity co to to chciały uszczęśliwiać naród !


Nie będziemy się przekrzykiwać kto więcej kasy zarabia czy ma liczniejszą rodzinę bo ktoś nazwał temat po to aby dyskutować w wyznaczonych ramach. Toś mnie zagiął, bo zrozumiałem, że prywatne szkoły nie mogą uczyć patriotyzmu - tylko i wyłącznie państwowe - jużżem więc oświecony
Wracając do monarchii - za tegoż systemu istniała edukacja kościelna oraz edukacja prywatno-kupiecka. Ku Twojemu zmartwieniu edukacja prywatna stała na wiele wyższym poziomie gdyż kupiec mógł więcej pieniędzy wydać na dobrych wykładowców niż Kościół(który był potentatem finansowym w tamtych czasach jak potentatem moralnym - patrz wcześneij: pornokracja). W dodatku szkoły prywatne miały bogatszy program nauczania.
Następnie w rozwój edukacji włączyły się kasy miejskie, które finansowały naukę mieszczanom i tak to dobrnęło do czasów dzisiejszych. Czasy dzisiejsze tym się różnią od średniowiecza, że mimo większego zaawansowania technicznego pieniądze nie mogą być właściwie zagospodarowane. Polska nie jest tutaj odosobnionym przypadkiem - biurokracja wszędzie przejada pieniądz. Dlatego jestem przeciwny państwowej edukacji - dla super biednych ludzi różne organizacje mogą fundować stypendia naukowe.

A co do realności programu ONR to państwowość wszystkiego bez jedynie handlu detalicznego jest równoznaczna z twierdzeniem, że każdy facet rodzący się nie posiada części rozpłodowej (tj. falusa).
Data: 2007-12-26, 00:46
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 232
Wyświetleń 8686

Zobacz cały wątek

I to chyba jedyny przypadek w historii, kiedy udało się nam wmówić światu że to my jesteśmy pierwsi i najlepsi. Bo przecież to Kopernik w powszechnej świadomości tkwi jako ów heliocentrysta Inna sprawa że nie jest też równie powszechnie kojarzony z Polska, ale lektura wikipedii i tu, trochę mnie uspokoiła
Data: 2005-09-02, 19:02
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 47
Wyświetleń 3812

Zobacz cały wątek

Cytat: Dla pedofili powinna być kastracja

- jak to zgrabnie ujęła moja ćwieczeniowiec od powszechnej historii państwa i prawa - "i w tym aspekcie widać jak bardzo ludziom tęskno no średniowiecza i kar znaczących (czyli takich, że wiadomo co kto zrobił po samym wyglądzie - kastracja dla gwałcicieli, pedofili, ucięcie ręki dla złodzieja etc"
Data: 2005-09-01, 07:11
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 94
Wyświetleń 7785

Zobacz cały wątek

Cytat:
Slabo mnie to interesuje ale skoro pytasz to znalazlem taki artykul sprzed kilku lat:

Z tą setną rocznicą ZNP to bym się nie afiszował, bo przez większość lat była to działalność niezgodna z polską racją stanu!

Już od jesieni 1936 roku ZNP, za jawną antypolską i antypaństwową działalność - wychwalanie w piśmie dla młodzieży “Płomyk” sowieckiego ustroju komunistycznego przez niejaką Wandę Wasilewską prominentną działaczkę ZNP , otrzymał, ustanowionego przez Państwo Polskie, kuratora.
Wanda Wasilewska uciekła do ZSRR, gdzie prowadziła antypolską propagandę i skąd kierowała robotą wywrotową w Polsce, a później, jako zaufana Józefa Stalina, była gorliwą współrealizatorką przy tworzeniu kadłubowego tworu pt. “Polska Ludowa”.

W 45-letnim okresie Peerelu byliśmy świadkami, jak, posłuszny nakazom z Moskwy, ZNP walczył z polskością w szkołach i jako “zbrojne ramię partii” wdrażał naszym polskim dzieciom i młodzieży nauki, fałsz historii i obce Polakom wychowanie sowieckie w powszechnej indoktrynacji. A po 1989 roku? Posłowie ZNP, w symbiozie z pogrobowcami PZPR, głosowali w Sejmie RP jak jeden mąż przeciwko udzieleniu wotum zaufania dla nowozaprzysiężonego, znowu wolnego polskiego rządu premiera Jerzego Buzka!

Maciej Świerczyński



No cóż cytujesz jakiegoś pokrzywionego na umyśle człowieka. Członkowie ZNP po II wojnie światowej odbudowywali polską oświatę. Kto się tym miał zająć ? NIKT? Do 1989 roku wychowanie sowieckie w szkołach? Gdzie? Bo w Staszowie gdzie chodziłem do różnych szkół nie spotkałem się z sowieckim wychowaniem. Chociaż faktycznie jak się nie nauczyłem to stawiali mi dwóję, i kazali przyjść z ojcem do szkoły. Teraz nie każą i jest to wychowanie po polsku. Przed 1989 rozmawiałem z nauczycielami o 17 września o Katyniu i wielu innych tzw białych plamach. Wrzucanie haseł o tym że w ZNP byli tylko działacze komunistyczni jest krzywdzące dla wielu wspaniałych nauczycieli, którzy serce oddali tej organizacji. A czy w polskich zakładach pracy w okresie PRL byli tylko komuniści? Już tu kiedyś się wypowiadałem żeby PiS wprowadził ustawę o ukaraniu wszystkich, którzy żyli w PRL-u, odebraniu emerytur i rent, majątków organizacji działajacych w tamtym okresie i przekazaniu tego wszystkiego bądź na działalność bieżącą prawych i sprawiedliwych bądź na budowę kościoła opatrzności bożej.
Data: N, 18 mar 07, 21:57
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 46
Wyświetleń 2996

Zobacz cały wątek

Cytat:

Hatchi Chcesz powiedzieć, że nawet nauczycieli mają tam baaaaaaaaaaaardzo zdolnych???XD

tego nie wiem ale większa wagę przykładają do dokładnej historii swojej wsi <znaczy sie mista,okolicy-np historia uniwerku w Akron> niż powszechnej
Data: 2008-10-29, 21:15
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 163
Wyświetleń 1351

Zobacz cały wątek

To jest pomnik kogos bardzo slawnego w powszechnej historii swiata, niemal zupelnie niezwiazanego z Polska (poza jednym bardzo posrednim zwiazkiem, ktory upamietnia ten wlasnie pomnik, postawiony zreszta tez nie przez Polakow).
Data: 20:34, Sobota 16.12.2006
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 3020
Wyświetleń 121872

Zobacz cały wątek

No cóż, niebo ma to do siebie, że się otwiera, a nawet wziąwszy pod uwagę notoryczność tego procesu, można zaryzykować twierdzenie o jego otwarciu wręcz permanentnym.
Mało tego, miejsce otwarcia zwane tu i ówdzie bramami niebios bywa niesłychanie ruchliwe i to w obie strony, przy czym nie ustalono niestety prawa pierwszeństwa, więc nie do końca wiadomo kto je posiada - zstępujący czy wstępujący. Osobiście postawiłbym na tych pierwszych. Z racji młodego wieku i totalnego braku doświadczenia - w tym życiowego - chyba należy im się ten skromny bonus?
Jako się zatem rzekło ruch w tym miejscu niczym na skrzyżowaniu szóstej aveniu z pięćdziesiątą pierwszą, a Ona nie wiedzieć czemu, chyba wiedziona wrodzoną skromnością, ograniczyła się li tylko do jednego użytkownika pionowego traktu, więc postanowiłem przydać samotnemu, białemu wędrowcowi choć kilku towarzyszów. Gwoli ścisłości zaznaczam, że łącznikiem między nimi jest jeno dzień i miesiąc wielkiej wędrówki, bo lata okrył na wieki całun metafizyki i transcendencji.
I tak, drugiego dnia kwietnia na szlak wyruszyć raczyli:
Karol Wielki - 46 lat sprawujący fuchę cesarza Franków
Giacomo Casanova - (autocenzura)
Franz Lachner - kapelmistrz Kärntnertor-Theater i twórca fug (przy czym nie chodzi o te łazienkowe)
Hans Christian Andersen - bajkopisarz - duński odpowiednik polskiej belki opowiadającej studentom baśń o spadku bezrobocia do 11% i powszechnej szczęśliwości w przywiślańskiej krainie za 3 - 4 lata
sir Alec Guinness - aktor i homoseksualista posługujący się w liverpoolskich toaletach ksywą - Herbert Pocket
Marvin Gaye - afro - amerykanin, piosenkarz tyleż samotny co zapłakany

Tego też dnia schodami do nieba podążali następujący:
Baldwin I - założyciel i król Królestwa Jerozolimskiego
Samuel Morse - wynalazca sposobu porozumiewania się na odległość ( nawiasem mówiąc żywcem zerżniętego od pewnego afro - afrykanina - pana M'ruuy )
Zenon Klemensiewicz - specjalista z dziedziny historii mielenia polskim ozorem
Franz Halder - bawarski generał - przybywaszy onegdaj nad Wisłę jako germańska forpoczta Wspólnej Europy - członek die Soldaten in der Wehrmacht
PS.
Z uwagi na rangę wspomnianego przez Oną nieboszczyka, zaleca się w tym miejscu zilustrowanie powyższej wyliczanki nowoorleańskim hitem wszechczasów - "Pochód świętych", znanym też pod nazwą "Gdy święci idą do nieba". Utwór ten w miejscu swych narodzin pełni rolę marsza żałobnego Frycka Chopina. Przestrzegał bym wszakże zwolenników flancowania na polski grunt wszystkiego co zaoceaniczne przed próbą zagrania "Pochodu" rodzimemu bohaterowi wiadomego konduktu z uwagi na zawarty w nim imperatyw taneczny. Obawiam się, że nasz wrodzony konserwatyzm nie byłby skłonny zaakceptować klaszczącego żałobnika w kirze i pląsach.
Data: Pn, 2 maja 05, 12:58
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń 691

Zobacz cały wątek

czy przeczytanie tych ksiązek jest absolutna koniecznością do zdania czy może wystarczy dokladne opanowanie sryptu oraz lektura fragmentów 'powszechnej historii gospodarczej' morawskiego?

prosze o rade
Data: 23:05, Sobota 27.01.2007
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń 2020

Zobacz cały wątek

Witam!
Postanowiłem zadebiutować tematem o organizacji OZ, ponieważ zauważyłem, że w dziale o strukturach WP nie za wiele się dzieje. Przeczytałem sporo Waszych wcześniejszych postów w różnych tematach i jakoś nie natknąłem się na struktury Ośrodków Zapasowych. Faktem jest, że dane na ten temat są faktycznie bardzo skąpe, ale znalazłem coś, co mogłoby być chociaż podstawą do dyskusji. Ludwik Głowacki w książce pt. „17 Wielkopolska Dywizja Piechoty w kampanii 1939 roku”, wyd. Lubelskie 1969 (chyba wznowień nie było, bo pomimo powoływania się na L. Głowackiego w niektórych wątkach, nie zauważyłem aby ktokolwiek o tej książce na forum wspominał), podał częściowe struktury, w tym między innymi, OZ 17 DP (cyt. fragment ze str. 125):

„Rozdział ósmy
Marsze i boje oddziałów zapasowych 17 dywizji piechoty (1 września -1 października)

OŚRODEK ZAPASOWY PIECHOTY NR 17 – „SKIERNIEWICE”

Ośrodek zapasowy był mobilizowany przez 69 pułk piechoty z własnych nadwyżek, oraz nadwyżek 68 i 70 pułku piechoty, ponadto rezerwistów z mobilizacji powszechnej. Według etatu do ośrodka powinny wejść:
- dowództwo: 37 oficerów i 24 podoficerów i szeregowców.
- kompania gospodarcza – 2119 oficerów, podoficerów i szeregowców. (800 kb, 1200 kbk)
- dowództwo batalionu -2 oficerów
- kompanie strzeleckie - 14 oficerów
- kompanie kaemów – 22 oficerów
- kompanie podchorążych rezerwy – 24 oficerów
- oddziały specjalne:
plutony przeciwpancerne – 7 oficerów
plutony łączności – 9 oficerów
plutony pionierów – 9 oficerów
plutony zwiadowców – 9 oficerów
Ogólny stan ośrodka zapasowego wynosił: 350 oficerów, 176 podchorążych, 170 podoficerów, około 5500 – 6800 szeregowców. […]”

Dalej autor pisze o obsadzie personalnej i krótkiej historii formowania tego OZ. Mnie osobiście zastanawia dlaczego podaje taką rozbieżność w liczebności szeregowych? Przecież etat powinien być jeden, więc liczba chyba ściśle ustalona. Zastanawiam się też dlaczego tylko 14 oficerów w kompaniach strzeleckich, skoro już w kompaniach kaemów było ich 22. Czyżby literówka? Może powinno być140 oficerów? Dowództwo i kompania gospodarcza stanowią zapewne obsadę stałą ośrodka (razem 2180 ludzi). Pozostali to uzupełnienie dla I linii (razem 5978 – 7278 ludzi). Ale czy wszyscy? Czy wymienieni oficerowie w pozostałych pododdziałach to nie instruktorzy przypadkiem? Po zliczeniu wychodzi tylko 133 oficerów, a w podsumowaniu jest aż 350. Gdzie „upchnięto” pozostałych? Jeśli w kompanii gospodarczej (jako jedyny pododdział nie ma podanego stanu oficerów), to po co?

Czy ma ktoś może jakieś lepsze dane?
Data: Śr 09 sty, 2008 16:49
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 706

Zobacz cały wątek

Hehehehehehee
Tak mi sie zlozylo ze na studiach trafilam do grupy doktorka lubiacego "egzotyczne" tematy z historii powszechnej srednioweicza. Jako temat pracy zaliczeniowej dostalam Wyprawy wikingow w swietle sagi o Egilu.....
No cos niecos w Norwegii zobaczylam...
Data: Mon Oct 24, 2005 5:23 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń 5305

Zobacz cały wątek

Abstrachując od oceny poszczególnych porozumień z Niemcami, pozwolę sobie na ogólną refleksję: Lata komunistycznej "tresury" szkolnej stworzyły pewien wykrzywiony obraz naszej historii. Początkowo przyjmowano, że jedynymi walczącymi z Niemcami ugrupowaniami były te "demokratyczne" oddziały partyzanckie, czyli GL/AL oraz BCh (i to nie wszystkie). Później tow. Moczar "łaskawie" dopuścił do tego grona "partyzantów" (choć sami sie tak nie nazywali) z AK, ale tylko niektórych... Do dziś "mainstream" polskich historyków (z powodów różnych, często osobistych) nie dopuszcza do powszechnej świadomości pewnego faktu: Od 17 września 1939 Polska miała dwóch wrogów. Stan ten można rzec uległ zmianie w momencie podpisania układu Sikorski - Majski. Jednakże po zerwnaiu stosunków dyplomatycznych z rządem RP w Londynie, Sowieci powrócili do prowadzenia wrogiej wobec Polski polityki. Bo jak inaczej nazwać choćby dążenie do utrzymania granicy z przyszłą Polską na linii "Ribbentrop - Mołotow"? A czym jest utworzenie tzw. PKWN? Wchodzce na ziemie na zachód od granicy "ryskiej" wojska sowieckie zachowywały sie tak, jakby to było ich terytorium, choć żadnych prawnych powodów do tego nie było (nawet układ Sikorski - Majski i późniejsze porozumienia zakładały, że kwestia granic zostanie poruszona po zakończeniu wojny, a więc z punktu widzenia prawa międzynarodowego, obowiązywał wówczas traktat ryski). Jeśli więc na terytorium państwowe RP wkraczała armia, zachowująca się względem obywateli polskich jak okupant, to automatycznie dawało prawo wszystkim Polakom do stawiania jej zbrojnego oporu. Skoro nie potępia się np. dowódców wileńskich oddziałów AK za współpracę z Sowietami na etapie walk o Wilno, to per analogiam czemu odsądzać od czci i wiary tych dowódców NSZ, którzy za wroga gorszego (bo silniejszego, co się później potwierdziło) uznawali Związek Sowiecki? W 1944/45 roku dwóch wrogów: III Rzeszę i Związek Sowiecki, co dawało prawo do walki z jednym i z drugim. Można dyskutować o metodach, o skali współpracy z jednym przeciw drugim. Tyle, że trzeba sobie zdać sprawę z doświadczenia historycznego ówczesnych ludzi, a ono opierało sie na czasach I wojny światowej, przechodzenia legionistów ze strony państw centralnych na strone ententy, kryzysu przysięgowego, POW, Polnische Wehrmacht.
Data: N 14 wrz, 2008 13:58
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń 1650

Zobacz cały wątek

Cytat: Na stronie jest opracowanie z historii powszechnej i Polski. Są tam odpowiedzi na około 80 pytań. Jestem ciekawa,czy jest tak jak u Kotowskiej - te same pytania, w niezmienionej treści.



Mogłabyś podać adres tej strony. Sam też chętnie zapoznałbym się z tymi pytaniami.
Data: 0:37, Poniedziałek 2.01.2006
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 1044
Przesyłam Ci parę informacji z internetu) na temat tego boksera:
Urodzony 6 listopada 1926 w Gdańsku, syn Józefa, woźnego polskiej szkoły powszechnej przy ul. Łąkowej, wielkiego entuzjasty boksu i zapasów. Start do pięściarskiej kariery miał niezbyt fortunny, gdyż jako 7-letni chłopak będąc na wakacjach w Tucholi stracił w sieczkarni palec wskazujący lewej dłoni, ale, jak się na szczęście okazało, nie miało to żadnego negatywnego wpływu na jego pięściarską przyszłość. Ojciec wskazał mu kierunek sportowej aktywności, ojciec chrzestny zafundował parę nowiutkich rękawic bokserskich, a trener Brunon Karnath na pierwszych treningach w Gedanii (1937) pokazał podstawy boksu. 12-letni junior w nadprogramowych walkach przy okazji "meczów dorosłych" już wtedy zachwycał widzów "wrodzonym instynktem pięściarskim". Wojna brutalnie przerwała sen o sportowej sławie, a gdy nieco podrósł został wcielony jako obywatel Wolnego Miasta Gdańska do Wehrmachtu i wysłany na front zachodni. Zdezerterował z niemieckiej armii (a właściwie dał się wziąć do niewoli) do francuskich maquis (ruch oporu), a po wyzwoleniu Francji (z Grenoble) przeniósł się do Włoch, gdzie wstąpił do II korpusu i u gen. W. Andersa służył do 1946. Tam znów przypomniał sobie o boksie, dwukrotnie zdobył w wadze lekkiej mistrzostwo korpusu. Po powrocie do kraju, rozpoczął się drugi okres jego kariery bokserskiej zamykający się w latach 1946-1953, kiedy był zawodnikiem gdańskich klubów: Gedanii (1946-1949) i Kolejarza (1950-1953). "Twardy Kaszuba" - jak go powszechnie zaczęto nazywać, walczący w wadze półśredniej (170 cm, 66 kg) nie miał nadzwyczajnych warunków fizycznych - jak sam mówił - trzeba to było "czymś" nadrobić: techniką i dobrą obroną. Potem przyszedł także czas na opanowanie skutecznego ataku. I tak w bardzo krótkim czasie narodził się w kraju pięściarz (niepokonany zresztą przez sześć lat), który zapoczątkował nowy etap w historii polskiego boksu. Nie tylko jako pierwszy wywalczył złoty medal olimpijski (pierwszy z siedmiu, które zdobyli biało-czerwoni w latach 1924-2000), ale kontynuował i praktycznie doprowadził do perfekcji polski styl walki - boksu, w którym nad siłą fizyczną dominowała szybkość, refleks i skuteczna obrona. 4-krotny mistrz Polski (1948-1950, 1952), 1-krotny drużynowy mistrz kraju w zespole Gedanii (1948/49) był jednocześnie 17-krotnym reprezentantem Polski w meczach międzypaństwowych 1947-1952 (15 zwycięstw, 2 porażki). Przegrał tylko na początku swojej kariery (1947) z późniejszym prawie "etatowym rywalem", reprezentantem ZSRR Szczerbakowem i Węgrem Martonem. Największe sukcesy odniósł na igrzyskach, zdobywając tytuł mistrza olimpijskiego. Swoją absolutną supremację na ringach starego kontynentu zapewnił sobie pięściarz z Gdańska podczas 3-krotnych startów w Mistrzostwach Europy (1947, 1951, 1953), kiedy zdobył dwa złote medale. Oba w wadze półśredniej. Pierwszy, przed Igrzyskami w Helsinkach, w Mediolanie (1951), kiedy pokonał kolejno: Bihlera (RFN), Woutersa (Belgia), Strahla (Szwecja) i w finale Kohleggera (Austria). Drugi tytuł wywalczył na pamiętnych dla Polaków mistrzostwach w Warszawie (1953), gdzie z kolei wygrał kolejno z: Ruggerim (Włochy), Heidemannem (RFN), Lincą (Rumunia) i Szczerbakowem (ZSRR). Wspaniała seria zwycięstw, po której pięściarski mistrz już nigdy nie powrócił na ring. Przeszkodziła temu gruźlica. W ciągu całej swojej kariery stoczył 264 walki z czego 237 wygrał, 12 zremisował i 15 przegrał. Zasłużony Mistrz Sportu był najlepszym sportowcem Polski w plebiscycie "PS" (1951, 1952). Kiedy wyzdrowiał, przez wiele lat szkolił młodzież w Gdańsku, Lęborku i Gdyni, pracując jednocześnie w gdańskiej DOKP. Równolegle długo starał się o wyjazd do rodziny w Niemczech (żona była Niemką, uciekinierką z Królewca). Kiedy trzej jego synowie ukończyli polskie szkoły, władze się na to zgodziły i od 1972 mistrz olimpijski z Helsinek mieszka wraz z rodziną w Hamburgu

Zobacz cały wątek

I taka jest różnica pomiędzy nami - teilhardystami, a wami - katolikami.

Wy wierzycie, że macie wolną wolę, tymczasem sami robicie z siebie tzw. niewolników miłości Najświętszego Serca, co ostatecznie prowadzi do wzmożenia modlitw za świat i dusze w czyśćcu cierpiące.

My wiemy, że Marks miał rację, gdy mówił o pierwszeństwie stosunków społecznych wobec "naszej woli", czy "naszej świadomości". My jednak sięgamy o wiele wcześniej i nie bierzemy pod uwagę jedynie historii powszechnej, lecz patrzymy zawsze na Początek. Bo gdyby pierwsze atomy mogły mi cokolwiek "powiedzieć" o dogmatach, może bym i uwierzył. Tymczasem atomy nie mówią niczego prócz: "jestem dynamiczny", "jestem logicznie zbudowany", "jestem energią jądrową", "potrafię się łączyć".
I gdzie tu mowa o dogmatach, które są tylko kolejnym wytworem historycznym?

My nie jesteśmy wolni, lecz podlegamy Dynamice i Logice Wszechświata. Wy myślicie, że ta Logika i Dynamika się skończyła wraz ze stworzeniem człowieka. Lubicie bowiem myśleć, że macie wolną wolę, bo zawsze możecie krzyżować Synów Człowieczych, aby dopiero potem odnieść się do słabej natury człowieka i grzechu pierworodnego. Wyciskacie Krew Mesjasza dla waszego usprawiedliwienia, bo ostatecznie jesteście "prochem" (a więc czymś zdeterminowanym przez jakiś "brud piekielny"), ale oczywiście zawsze możecie grzeszyć i zawsze dostępujecie przebaczenia. I tak kończy się wasze życie - życie podwójnych agentów, którzy są i po stronie determinizmu (grzech pierworodny) i po stronie wolności (Synowie Boga), gdzie homeostatem jest Męka Krzyżowa.

I jak Wy chcecie przekonać inteligentnie myślących ludzi do waszej wiary, skoro jesteście tacy słabi? Do dziś chowacie się w swoich świątyniach, bo myślicie, że wasze modlitwy mają jakikolwiek wpływ na Wasz Los (czytaj: Plan Chrystusowy), a w rzeczywistości odrzucacie fakt, że Chrystusowi zależy na was, a nie na waszych świętościach.

Czy Chrystus oddał życie za stabilność dogmatów czy za ludzi?

To jest różnica. My teilhardyści mamy przyszłość i na serio traktujemy znaki czasu. Wy wciąż jesteście apokaliptyczni - każdy z was chce być przy końcu czasów żołnierzem w armii Pana, aby stanąć do mężnej walki z Szatanem. Wiem to bo też kiedyś taki byłem. Tworzycie wokół siebie matrix złożony z zastępu aniołów stróżów i jednocześni z diabełków. Codziennie odmawiacie różaniec, a nie potraficie modlić się życiem. Wasze mózgi się z was śmieją... a wy nie potraficie się w pełni zaangażować w świat i w tworzenie jego dobra, bo myślicie, że nagroda jest w niebie.

I tak dalej i tak dalej.

My - teilhardyści, wiemy, że człowiek to jedynie element. To nic wielkiego. Jedynie znak, że Chrystus osiągnął pewną samoświadomość. Naszym jedynym pragnieniem są starania o Ziemię jako wspólny Dom. My nie walczymy za Ojczyznę, podpisując poid tym Boga. Naszą Ojczyzną jest cały świat.
Data: Wto Wrz 30, 2008 11:57
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 32
Wyświetleń 1661

Zobacz cały wątek

test jest ogólny i z Historii Polski i powszechnej aa prawdopodobnie u prof. Kotłowskiego
Data: 2008-06-24, 14:29
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń 661

Zobacz cały wątek

Na gronie zdobyłem coś takiego(poniżej ) ale nie jestem pewien czy to jest dokładnie tak jak na kartce od Jachowicza... Ale nic, mam nadzieję, że jest i się przyda

Prof. dr. hab. Wojciech Morawski
Wykład z historii gospodarczej - I rok SGH
2006/07

26 września
1. Różnice między feudalizmem a kapitalizmem. Dualizm w rozwoju agrarnym Europy. Reformy uwłaszczeniowe na ziemiach polskich.

3 października
2. Merkantylizm. Fizjokratyzm. Podstawowe zasady liberalizmu gospodarczego. Powstanie i historia cyklu koniunkturalnego do 1914 roku. monopolizacja i jej wpływ na przebieg cyklu koniunkturalnego.

10 października
3. Historia pieniądza i kredytu. System waluty kruszcowej. Bimetalizm.

17 października
4. Rewolucja przemysłowa. Uprzemysłowienie ziem polskich. Społeczne skutki industrializacji. Mechanizm eksplozji demograficznej. Rozwój ruchu robotniczego i związków zawodowych. Rozwój ruchu spółdzielczego. Wolny handel-protekcjonizm. Liga manchesterska i zniesienie ceł zbożowych w Wielkiej Brytanii. Gospodarcze aspekty wojny secesyjnej.

24 października
5. Kolonializm. Róznice między "starymi" imperiami: hiszpańskim i portugaliskim. Działalność kompanii handlowych. Problem niewolnictwa. Rywalizacja kolonialna w XIX wieku. Zmieny w polityce kolonialnej państw europejskich na przełomie XiX i XX wieku. Rozwój gospodarczy stanów zjednoczonych w II połowieXIX wieku. Modernizacja Japonii w 1868 roku.

31 października
6. Gospodarcze i społeczne aspekty I wojny światowej. Koninktura gospodarcza w okresie międzywojennym. Inflacje i stabilizacje walutowe po I wojnie światowej. Gospodarka światowa w latach dwudziestych.

7 listopada
7. Wielki kryzys lat trzydziestych, jego specyfika i skutki. Interwencjonizm państwowy. New Deal. Interwencjonizm w państwach faszystowskich.

14 listopada
8. Gospodarka II Rzeczypospolitej. Inflacha. reformy Władysława Grabskiego. Druga inflaccja. Stabilizacja 1927 roku. Problem reformy rolnej. Wielki kryzys w Polsce. Polityka gospodarcza Eugeniusza Kwiatkowskiego.

28 listopada.
10. Gospodarcze aspekty Ii wojny światowej.

5 grudnia
11. Koniunktura w świecie po Ii wojnie światowej. System z Bretton Woods i jego upadek. Kryzysy naftowe i ich skutki. Kryzys zadłużeniowy lat osiemdziesiątych.

12 grudnia
12. Plan Marshalla. Integracja europejska.

19 grudnia
13. Japonia i nowe kraje, przemysłowe strefy Pacyfiku. problemy gospodarcze Trzeciego Świata. Mechanizm równowagi ubóstwa.

9 stycznia
14. Gospodarka radziecka w latach 1945-1991. Gospodarka europejskich państw socjalistycznych. Działalność RWPG. Etapy rozwoju gospodarczego ChRL.

16 stycznia
15. Dzieje gospodarcze Polski powojennej.

Literatura obowiązkowa:
J. Kaliński - Historia gospodarcza XIX i XX wieku, Warszawa 2004
J. Kaliński, Z. Landau - Gospodarka Polski w XX wiek u, Warszawa 1998
A. Jezierski, C. Leszczyńska - Hisotria gospodarcza Polski (w miarę możliwości najnowsze wydanie)

Literatura uzupełniająca:
J. Kaliński (red.) - Historia gospodarcza Polski (1939-1989), Warszawa 1996
W. Morawski - Zarys powszechnej historii pieniądza i bankowości, Warszawa 2002, część I
W. Morawski - Kronika kryzysów gospodarczych, Warszawa 2003
Data: 19:20, Środa 8.11.2006
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 31
Wyświetleń 3628

Zobacz cały wątek

Problem polega na napisaniu historii "zbilansowanej". To jest duża praca do wykonania. Nie można się jednak także zgodzic z "czarną historią" równie bardzo, jak z "białą historią". Zaczynam nie lubic tych dyskusji na forum o małym wycinku historii, której epilog nastąpił podczas wojny wraz z jego echami tuż po wojnie. To są dyskusje bez żadnej próby analizy tego wszystkiego, co działo się przedtem i wokół. I kiedy pisze się o zachowaniach podłych, o zbrodniach i zdradach Polaków, to ZAWSZE w tych dyskusjach umyka, nie pamiętam kiedy nie umykało, że paliły się piece krematoryjne i działały komory gazowe mordujące Żydów ze sprawnością przemysłowej maszyny i w tych piecach nie palił ogłupiały naród polski, ale diabeł wcielony, że ok. 10% polskiej populacji narodowej straciło życie, z tego nikt nie wie ile po stronie sowieckiej czy na Kołymie i każdy osądzając zachowania tamtych ludzi uważa, że siedzieli oni w kawiarni popijając kawę ze śmietanką i dyskutując nad etycznymi wyborami.

Obraz historii kształtowany w świadomości powszechnej przez literaturę historyczną z natury dotyczy wydarzeń najbardziej "spektakularnych" i dramatycznych, ale mało kto ma w pamięci okupacyjny dramat codzienny, cichy, z malutkimi egzekucyjkami, z malutkim głodkiem i z malutką dezintegracyjką społeczeńśtwa sterroryzowanego i poddanego niesamowitej presji wyborów. W takich sytuacjach łatwiej o wybory brudne i ohydne dla polepszenia swojego losu, niż w sytuacji np. Powstania Warszawskiego, gdzie nikt w zasadzie nie ma wyboru i każdy skazany jest na heroizm.

Niemcy tuż po wkroczeniu do Polski, w ciągu pierwszych miesięcy rozstrzelali w PUBLICZNYCH egzekucjach ponad 25 tysięcy osób. Wyobraźcie sobie, ze dzisiaj rozstrzeliwuje się 25 000 ludzi na dzień dobry, a potem zadajmy sobie do odrobienia lekcję eksperymentu wyobraźni polegającego na podjęciu jakieś decyzji przez nas samych. Jak się zachowam? Czy będę chronił rodzinę, czy zaryzykuję jej życie? Czy chwycę za broń? itd. Ludziom w moim wieku może to przyjśc tym łatwiej, że przeżyli namiastkę terroru , bardzo nieadekwatną namiastkę, wręcz namiastkę namiastki w postaci stanu wojennego. Wyobraźmy sobie zatem, ci którzy pamiętają stan wojenny, jak mogłoby wygladac społeczeństwo polskie podczas tego stanu, gdyby na dzień dobry rozstrzelano 25 000 osób. I dopiero wtedy bierzmy się za dyskusję i wydawanie sądów.

Dla tych , którzy lekcję stanu wojennego pamiętają przypomnę, że tuż przed nim ludzie zorganizowani byli w 10 000 000 związek, który wydawał się nie do ruszenia. Nie można przecież dac sobie rady z 10 000 000 ludzi prawda? Otóż, g..no prawda. Można i to wcale bez 25 000 ofiar. Tych ofiar wystarczy 25 czy 100. Ktoś kto dyskutuje o zachowaniach i wyborach okupacyjnych, a nie poznał na własnej sórze, jak łatwo jest zbiorowośc sterroryzowac i sprowadzic wszystko do elementarnych zachowań ochrony własnego tyłka, pisząc o rzeczywistości okupacyjnej, nie wie o czym pisze i niczego nie zrozumiał z lekcji polskiej historii o wiele bardziej współczesnej.

Chyba przestanę z Wami dyskutowac na te tematy , bo nieustająco odnoszę wrażenie walenia głową w mur.
Data: Sob Cze 07, 2008 4:00 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 128
Wyświetleń 5446

Zobacz cały wątek

Na stronie jest opracowanie z historii powszechnej i Polski. Są tam odpowiedzi na około 80 pytań. Jestem ciekawa,czy jest tak jak u Kotowskiej - te same pytania, w niezmienionej treści.
Data: 22:25, Czwartek 29.12.2005
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 1044

Zobacz cały wątek

Ktoś może jeszcze pamięta jakie miał pytania? Czy ksiazka KAlinskiego o historii powszechnej wystarczy, jezeli chodzi o Polske?
Data: 16:01, Niedziela 18.01.2009
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 129
Wyświetleń 13851

Zobacz cały wątek

Widzisz, znów przeginasz...
Piszesz "poddani papieża", "każdy katolik"... znów takie kwantyfikatory, uogólnienia. Są różni katolicy i różni protestanci. I ja jak wiesz nigdy złego słowa o protestantach chyba nie powiedziałem - tak długo, jak oni sami przyjmowali pozycję ekumeniczną. Bo ja naprawdę bardzo szanuję protestantyzm i jego wkład w polską kulturę i tradycję. Ale nie lubię (ani katolickiego, ani protestanckiego) sekciarstwa. A mam wrażenie, że skłonności sekciarskie i do uogólniania u Ciebie niestety są.
W historii Polski i powszechnej było wielu katolików z których zbytnio dumny nie jestem. Ale byli też liczni tacy, którzy przyczynili się do modernizacji. Chociażby katoliccy oświeceniowcy: bp. Krasicki, Naruszewicz, wielu polskich myślicieli oświeceniowych to byli księża katoliccy. W wieku XIX było sporo kiepskich zjawisk w Kościele, to prawda, ale postaci takie jak chociażby Newman. No a wiek XX/XXI to jednak chociażby Jan Paweł II czy brat Roger. I nie przecze, że i po stronie protestanckiej byli wybitni - jak Bohnhoffer.
Naprawdę polski katolicyzm to nie tylko radio Maryja i dewotki. To również ks. Michał Heller i J. Tischner, to środowisko katolickich liberałów skupione wokół o. Macieja Zięby, to środowiska dominikańskie - bardzo intelektualnie ciekawe. W Czechach to jeden z najwybitniejszych współczesnych myślicieli ks. Tomasz Halik... A teologowie w rodzaju Y. Congar, K. Rahner...

Piszę o tym dlatego, że nie lubię jak ktoś wpada w demagogię i usiłuje po prostu katolikom dołożyć. Tak samo jak nie lubię dokładać protestantom czy prawosławnym. Staram się być ze szkoły br. Rogera i uznawać różne drogi dochodzenia do Prawdy. Tylko nie lubię, jak ktoś moją drogą gardzi. A u Ciebie niektóre kwantyfikatory o tym świadczą "wszyscy katolicy..." Ja nie piszę "wszyscy protestanci..."

A co do historii Polski okresu II wojny i polskiego Państwa Podziemnego... Wiesz, stary, ja się wychowałem w szacunku dla tradycji "Szarych Szeregów". Wiesz pewnie co to było? I jak się mają Twoje uogólnienia do wspaniałego sposobu patrzenia na Państwo, Obowiązek, Braterstwo i Służbę, jaki zaproponowali hm. Aleksander Kamiński, Andrzej Morro, Zośka, Alek, Rudy, ich kapelani, m.in. ks. Jan Zieja, harcerze z harcerskich grup bojowych? Przecież Szare Szeregi były wspaniałą szkołą charakterów i bycia Obywatelem.
Nie mów, że w Polsce nie było myślenia w tych kategoriach. Bo gdyby dane im było, to pewnie właśnie pokolenie Szarych Szeregów by zbudowało po wojnie nowoczesną i europejską Polskę. Jestem tego absolutnie pewien. Tylko im tej możliwości nie dano.
W Polsce różnie jest z myśleniem obywatelskim i gospodarczym, to prawda. Nie zawsze wkład katolików był tu najlepszy, też prawda. Ale czyż nie ma wspaniałych przejawów katolickiej pracy organicznej w Wielkopolsce a później właśnie wspaniałych przykładów pokolenia Szarych Szeregów - ludzi autentycznie WSPANIAŁYCH.
Data: Pon Sie 18, 2008 9:13 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 302
Wyświetleń 10216

Zobacz cały wątek

Przesyłam Ci parę informacji z internetu) na temat tego boksera:
Urodzony 6 listopada 1926 w Gdańsku, syn Józefa, woźnego polskiej szkoły powszechnej przy ul. Łąkowej, wielkiego entuzjasty boksu i zapasów. Start do pięściarskiej kariery miał niezbyt fortunny, gdyż jako 7-letni chłopak będąc na wakacjach w Tucholi stracił w sieczkarni palec wskazujący lewej dłoni, ale, jak się na szczęście okazało, nie miało to żadnego negatywnego wpływu na jego pięściarską przyszłość. Ojciec wskazał mu kierunek sportowej aktywności, ojciec chrzestny zafundował parę nowiutkich rękawic bokserskich, a trener Brunon Karnath na pierwszych treningach w Gedanii (1937) pokazał podstawy boksu. 12-letni junior w nadprogramowych walkach przy okazji "meczów dorosłych" już wtedy zachwycał widzów "wrodzonym instynktem pięściarskim". Wojna brutalnie przerwała sen o sportowej sławie, a gdy nieco podrósł został wcielony jako obywatel Wolnego Miasta Gdańska do Wehrmachtu i wysłany na front zachodni. Zdezerterował z niemieckiej armii (a właściwie dał się wziąć do niewoli) do francuskich maquis (ruch oporu), a po wyzwoleniu Francji (z Grenoble) przeniósł się do Włoch, gdzie wstąpił do II korpusu i u gen. W. Andersa służył do 1946. Tam znów przypomniał sobie o boksie, dwukrotnie zdobył w wadze lekkiej mistrzostwo korpusu. Po powrocie do kraju, rozpoczął się drugi okres jego kariery bokserskiej zamykający się w latach 1946-1953, kiedy był zawodnikiem gdańskich klubów: Gedanii (1946-1949) i Kolejarza (1950-1953). "Twardy Kaszuba" - jak go powszechnie zaczęto nazywać, walczący w wadze półśredniej (170 cm, 66 kg) nie miał nadzwyczajnych warunków fizycznych - jak sam mówił - trzeba to było "czymś" nadrobić: techniką i dobrą obroną. Potem przyszedł także czas na opanowanie skutecznego ataku. I tak w bardzo krótkim czasie narodził się w kraju pięściarz (niepokonany zresztą przez sześć lat), który zapoczątkował nowy etap w historii polskiego boksu. Nie tylko jako pierwszy wywalczył złoty medal olimpijski (pierwszy z siedmiu, które zdobyli biało-czerwoni w latach 1924-2000), ale kontynuował i praktycznie doprowadził do perfekcji polski styl walki - boksu, w którym nad siłą fizyczną dominowała szybkość, refleks i skuteczna obrona. 4-krotny mistrz Polski (1948-1950, 1952), 1-krotny drużynowy mistrz kraju w zespole Gedanii (1948/49) był jednocześnie 17-krotnym reprezentantem Polski w meczach międzypaństwowych 1947-1952 (15 zwycięstw, 2 porażki). Przegrał tylko na początku swojej kariery (1947) z późniejszym prawie "etatowym rywalem", reprezentantem ZSRR Szczerbakowem i Węgrem Martonem. Największe sukcesy odniósł na igrzyskach, zdobywając tytuł mistrza olimpijskiego. Swoją absolutną supremację na ringach starego kontynentu zapewnił sobie pięściarz z Gdańska podczas 3-krotnych startów w Mistrzostwach Europy (1947, 1951, 1953), kiedy zdobył dwa złote medale. Oba w wadze półśredniej. Pierwszy, przed Igrzyskami w Helsinkach, w Mediolanie (1951), kiedy pokonał kolejno: Bihlera (RFN), Woutersa (Belgia), Strahla (Szwecja) i w finale Kohleggera (Austria). Drugi tytuł wywalczył na pamiętnych dla Polaków mistrzostwach w Warszawie (1953), gdzie z kolei wygrał kolejno z: Ruggerim (Włochy), Heidemannem (RFN), Lincą (Rumunia) i Szczerbakowem (ZSRR). Wspaniała seria zwycięstw, po której pięściarski mistrz już nigdy nie powrócił na ring. Przeszkodziła temu gruźlica. W ciągu całej swojej kariery stoczył 264 walki z czego 237 wygrał, 12 zremisował i 15 przegrał. Zasłużony Mistrz Sportu był najlepszym sportowcem Polski w plebiscycie "PS" (1951, 1952). Kiedy wyzdrowiał, przez wiele lat szkolił młodzież w Gdańsku, Lęborku i Gdyni, pracując jednocześnie w gdańskiej DOKP. Równolegle długo starał się o wyjazd do rodziny w Niemczech (żona była Niemką, uciekinierką z Królewca). Kiedy trzej jego synowie ukończyli polskie szkoły, władze się na to zgodziły i od 1972 mistrz olimpijski z Helsinek mieszka wraz z rodziną w Hamburgu
Data: Sob Sie 19, 2006 17:06
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń 7921

Zobacz cały wątek

Cytat:
Bastor, polemizujesz z czymś, czego ani ja ani Something nie napisaliśmy. Piszesz tak: Radio ma pobudzać wyobraźnię, zaskakiwać - gdybym się zamknął na jedynie słuszną internetową rozgłośnię zapodającą jedynie słuszny kierunek muzyczny nie odkryłbym wielu wspaniałych utworów - nikt nie twierdzi, że internet jako konkurencyjne źródło wiedzy i muzyki ma prowadzić do zamykania na jakąś estetykę, tylko raczej do otwierania na nowe. Zarzut identyczny do tego, jaki wysunąłeś, można wysunąć wobec radia - może ono bowiem tak samo negatywną funkcję spełniać.

Tyle że to już nie zależy od samego medium, lecz od sposobu, w jaki korzysta z tego medium odbiorca. Ja miałem na myśli (mam wrażenie, że także Something, ale nie chcę mówić za niego), że internet, jeśli idzie o muzykę i wiedzę o niej:
1) wymusza aktywność w znacznie większym stopniu niż radio - bo radia się po prostu słucha, co angażuje jeden zmysł (nieustannie wprawdzie, ale jeden),
2) wymusza aktywność różnych zmysłów - możesz słuchać, oglądać, czytać o danym wykonawcy; w dowolnej kolejności; możesz też którąś z tych czynności pominąć, ale to zależy od Twojego wyboru,
3) jest intertekstualny w znacznie większym stopniu niż radio - czyli można się przenosić bardzo szybko między źródłami informacji i nośnikami.

Cytat: A sama rozmowa o MP3... no sorry, Bastor - jest XXI wiek, środek Europy, granice otwarte. Ściągnięcie płyty z zagranicy nie jest jakimś wyczynem (dzięki internetowi zresztą, co warto zaznaczyć ), źródła dźwięku się miniaturyzują itd. - można się na to obrażać, ale to jest po prostu nośnik. Dopóki jest to rozmowa o jakości nagrania, której empetrójka trochę ujmuje, to ja rozumiem - ale to oznacza, że rzecz sprowadza się tylko do tego, co by bezstratnie upakować na jak najmniejszej przestrzeni jak najwięcej danych - a to już kwestia nie muzyki, a technologii.
No i znowu forsujesz swoje poglądy nie bacząc że ktoś może myśleć inaczej.

Cytat:
Też się z trudem przekonuję do słuchania dźwięku z dysku twardego, ale znacznie łatwiejsze to niż parę lat temu - świat idzie do przodu, a miarą muzyki pozostaje muzyka, a nie to, na czym się ja archiwizuje.

Umówmy się: muzyka to muzyka, a nośnik to nośnik. Rozumiem sentymenty, ale dla sentymentu nikt nie będzie adaptera analogowego nosić na plecach na spacer

Cytat:
hmm...
no takich rzeczy jest w radio pelno
jak dla mnie nic ciekawego, a ciekawych rzeczy w radio nie ma prawie wiec jak ktos lubie takie nudne smety to mu radio wystarczy ...



Problem z Smth polega na tym iż On słucha naprawdę ekstremalnych form metalu. Nie dziwię mu się, że nie odnajduje się zupełnie w radiu. Tam takiej muzyki nie uświadczysz. Po prostu nie rusza Go nic innego jak tylko konkretna łojka.

Sęk w tym iż nie wszyscy tak mają Sam słucham cięższych odmian muzycznych ( że tak się wyrażę ) ale gdybym miał słuchać 24/7 bechemota/ vadera / mastodona to bym autentycznie wykorkował.

Ja lubię jak w radiu prowadzona jest rozmowa : Lubię jak Wojtek Mann zapoda swój cięty dowcip w piątkowy poranek , lubię jaką zróżnicowaną bluesową muzę puszcza na antenie , lubię jak Wasowski opowiada o latach 60 w muzyce . Z niecierpliwością czekam na godzinę 13 i skecze jakie puści Artur Andrus, jak Pan Kuba o 12 poruszy kolejny interesujący temat społeczny/polityczny. Piotr Metz robi audycje poświęcone historii powszechnej a wszystko to okrasza dźwiękami z tamtego okresu ( cuuudo ).Czekam godziny 1 w nocy aż Wilczur wprowadzi mnie w świat Rocka zza wschodniej granicy. Takich przypadków w Trójce można mnożyć i mnożyć Panowie, tego nie da mi internet.

Skoro wszystko wyjaśnione , chodźmy na piwo. Ja stawiam :>
Data: Luty 8 2008 - 13:40:57
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń 1578

Zobacz cały wątek


A nie jest czasem tak, ze lawa decyduje o winie, a wyrok wydaje sedzia?

Dokładnie. Ława to tylko "guilty or not guilty" Reszta dla zawodowców.
Nie znam się na prawie... a tym bardziej tym obowiązującym w USA. Mój wykładowca, ale od historii średniowiecznej powszechnej opowiadał o tym w pewnym kontekście...

Ława decyduje o winie i wysokości wyroku. Sędzia nie wydaje wyroku tylko go ogłasza, pilnuje by jego wysokośc była w granicach prawem stanowionych itp..

Vigo
Z tego co wiem to nie ma scislej korelacji pomiedzy dostepnoscia broni palnej a iloscia morderstw (sa kraje gdzie bron palna jest dostepna a duzo zabojstw nie ma), tak samo jak nie ma scislej korelacji z dostepnoscia nozy a zabojstwami (patrz gdzies powyzej ktos dal statystyki angielskie).

Swingline, z tego co wiem istnieje ścisła korelacja pomiędzy dostępnością broni palnej, a ilością morderstw, a już napewno ilością morderstw dokonanych na osobach postronnych, dzieciach i przez dzieci oraz młodzież. Nie posiadam żadnych statystyk które mógł bym zaprezentować i nie mam obenie czasu aby takich poszukać, ale już ten temat przerabiałem z moim ojcem, który stanowczo jest za tym aby każdy Polak mógł posiadać broń palą w domu. W tym czasie leciał cykl programów na PLANET o przemocy i broni palnej itd. w USA gdzie było podanych sporo statystyk. Wynikało jednoznacznie, że dostępność broni palnej nie jest korzystna dla statystycznego obywatela. I tak samo jak w Holandii wprowadzenie legalności narkotyków nie spowodowało spadku(ale wzrost) stososowania i handlu tymi cięższymi, oraz wzrost ilości narkomanów, tak samo legalność broni palnej w Polsce spowodowała by nie tylko wzrost ilości przestępstw z użyciem broni palnej, ale także ilości zabójstw.

U nas osoby ze świata przestępczego chcące kogoś zabić posługują się bronią palną. Te, które dokonują innych przestępstw bardzo rzadko jej używają. Ja wiem, że w USA odsetek przestępców zabitych przez obywateli jest duży, ale dla mnie się liczy, że to w Polsce statystycznie napadnięta osoba ma o wiele mniejsze szanse zginąć z ręki napastnika. Rzadziej występują też wypadki śmiertelne w domach i w szkole bo nie ma tam tak niebezpiecznego narzędzia jak np. pistolet. U nas student na PG szarpie się na nauczyciela z siekierą, w USA ze strzelbą rozwala przy okazji pół klasy, u nas dostaje się wpierdol w szkole podstawowej bo się krzywo spojrzałeś, u nich w zemście ośmiolatek przynosi pistolel taty i strzela do kolegi(zdarza się!). U nas dziecko poparzy się gorącą kawą czy potnie nożem, powiesi(ewentualnie rodzic go zamarynuje w beczce), u nich strzeli sobie przez przypadel strzelbą(która powinna być w seifie, ale notorycznie występują tam takie wypadki) w łeb, albo zastrzeli rodzica czy braciszka.

Korelacji z dostępnoścą noży nie ma bo są w każdym miejscu na ziemi dostępne, a szczególnie w każdym domu gdzie najczęściej są używane w celu dokonania zabójstwa bądź samoobrony ...
Data: 30 Kwiecień 2005, 15:27
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 83
Wyświetleń 2450

Zobacz cały wątek


Początek kampanii wyborczej?
Maciej Wąsowicz, 2008-11-28 21:01

Ciepło, cieplej, gorąco. Dwa lata po wyborach radni szukają sposobu, jak sobie poradzić z następnymi i atmosferę wokół samorządu podgrzewają do temperatury wrzątku. W sytuacji gdy koalicja zmienia się w opozycję, a dotąd dobry prezydent w nienajlepszego, należy zadać pytanie, czy lepszy jest polityczny wrzątek, czy zimny prysznic?

Niby nadal zgodni. Nadal szukający optymalnych rozwiązań. Ale atmosfera na wielu salach sesyjnych ostatnio mocno się zagęszcza. - Jestem przekonany, że my to wygramy. Nie wiem kiedy, ale my to wygramy. My mu nie pozwolimy na takie działania. Miasto jest i tak tak zrujnowane, tak zapuszczone - uważa Andrzej Szaton, lider opozycji w Świętochłowicach.

Właśnie w Świętochłowicach, Piekarach Śląskich i Sosnowcu większość rady już rozstała się z prezydentem i jego zapleczem albo intensywnie się nad tym zastanawia. - Zaczęli już przebierać nogami. Zaczęli już na pewno kampanię wyborczą. Jest to dosyć zabawne i śmieszne - wyjaśnia dr Tomasz Słupik, politolog.

Jednak radnym wcale nie do śmiechu. Bo rozłam wśród rządzących trzeba przecież lepiej lub gorzej, ale jednak uzasadnić. - Rada miasta nie radzi sobie z problemami nie pracuje merytorycznie - mówi Dariusz Iskanin, lider opozycji w Piekarach Śląskich. - Myśmy proponowali zawarcie nowej umowy koalicyjnej. Do dzisiaj nasze sygnały pozostały bez odpowiedzi - oponuje Tomasz Jamrozy.

- W tym mieście nic normalnego się nie robi. To miasto stanęło w miejscu - stwierdza Szaton. Na dojście do tak druzgocących wniosków liderzy frakcji antyprezydenckich we wszystkich miastach potrzebowali aż dwóch lat.

Dwóch lat od wyborów, a może dwóch do wyborów? - Oni właśnie na te dwa lata przed wyborami zgodnie z tą utartą, szablonową, stereotypową receptą chcą już zacząć kampanię wyborczą. Robią to dość nieudolnie. Robią to dość niesprawnie - uważa dr Słupik.

Bo według specjalistów od marketingu politycznego 24 miesiące przed wyborami to najwyższy czas, by zacząć promować kontrkandydata dla obecnie rządzącego. I tak w Sosnowcu na miejsce Kazimierza Górskiego PO szykuje, na razie nieoficjalnie, swojego posła Jarosława Piętę. W Piekarach Śląskich w fotelu Stanisława Korfantego opozycja chętnie posadziłaby Jerzego Polaczka, byłego ministra transportu w rządzie PiS. A w Świętochłowicach przewodzący opozycji antyprezydenckiej Andrzej Szaton tez nie ukrywa, ze w następnych wyborach stanie do walki z Eugeniuszem Mosiem.

- Niewątpliwie w historii na jesieni dużo działo się i w historii polskiej, i historii powszechnej, co możemy zakwalifikować do takich terminów jak rewolucja, przewrót, przełom - mówi Krystian Kazimierczuk.

Historia kołem się toczy, a na oczach wyborców dokonują się lokalne przełomy, które mogą spowodować rewolucje i przewrócić parę dobrych przedsięwzięć, bo we właśnie rozpoczętej kampanii opozycja z prezydentami będzie się coraz wyraźniej różnić.
Data: Sro Gru 03, 2008 2:20 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 64
Wyświetleń 9569

Zobacz cały wątek

Plan NWO to trzy wojny światowe:

1. Pierwsza z tych wojen światowych miała obalić rząd carski w Rosji i
ustanowić dyktaturę iluminatów. To zaś miało dać Iluminatom solidną
bazę operacyjną z wielką ludnością i ogromnymi zasobami materialnymi dla
zasilenia nowej machiny iluminizmu.

2. Druga wojna światowa miała pozwolić iluminizmowi na zdobycie Europy
(Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, Komunistyczny Związek Krajów
Europy w skrócie UE).

3. Trzecia wojna światowa ma wybuchnąć na Bliskim Wschodzie pomiędzy
muzułmanami a Żydami i spowodować biblijny Armagedon (i odbudowanie
świątyni Salomona).

Przed końcem trzeciej wojny światowej zmęczone wojną narody mają być
gotowe do zaakceptowania planu przynoszącego możliwie najdłuższy pokój, a
jednoczącego cały świat pod sztandarem Lucyferiańskiego Nowego Porządku
Świata. W 1871 r. Pike tak pisał do Mazziniego o następstwach trzeciej
wojny światowej: " (...) ludzkość pozbawiona busoli, pragnąca ideału lecz
nie wiedząca, gdzie skierować swe uwielbienie, przyjmie prawdziwe światło
za pośrednictwem powszechnej manifestacji, czystej doktryny Lucyfera,
wyprowadzonej w końcu na widok publiczny, manifestacji wynikłej z ogólnej
reakcji na zniszczenie chrześcijaństwa i ateizmu".

A zatem ich plan zakładał na dziś:
I. Wywołanie globalnego kryzysu gospodarczego -zrobione!

II. Zawalenie fundamentów chrześcijaństwa poprzez publikacje i filmy w
stylu "Kod Leonarda da Vinci" - zrobione!

III. Kryzys zaufania do chrześcijańskich wartości moralnych i depresja
gospodarcza pozwoli napuścić na siebie nihilistów, anarchistów, ateistów i
chrześcijan - właśnie robione dzięki popularyzacji w Internecie filmów
typu Zetgeist, będących zalążkiem nowej religii łączącej kult solarny
z koncepcjami Gai-matki ziemi (wystarczy uważnie przyjrzeć się wnioskom z
filmu) oraz doktrynie klimatyzmu (globalne ocieplenie) i tym podobnym;

IV. Słaba moralnie i wewnętrznie skłócona Europa zostanie wciągnięta w
wojnę Izraela z krajami arabskimi.

V. A na ratunek zwaśnionemu światu przyjdzie 44-ty, charyzmatyczny,
czarnoskóry prezydent, który zjednoczy świat w obliczu wojny:

"To namiestnik wolności na ziemi widomy!
On to na sławie zbuduje ogromy
Swego kościoła!
Nad ludy i nad króle podniesiony;
Na trzech stoi koronach, a sam bez korony;
A życie jego - trud trudów,
A tytuł jego - lud ludów;
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery,
A imię jego czterdzieści i cztery.
Sława! sława! sława!"

Dziady, cz. III - widzenie księdza Piotra
(proponuję przeczytać całość, bo jak się wydaje Polska ma w tej
historii do odegrania ważną rolę).

A potem...
ZATRYUMFUJE LUCYFERIAŃSKI PORZĄDEK ŚWIATA I DO ŁASK WRÓCI MATKA ZIEMIA,
GAJA, BO LUCYFER TO ONA - BOGINI ŚWIATŁA.
Data: 16:46, 24 Sty '09
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 109
Wyświetleń 5254

Zobacz cały wątek

Cytat:

Nie zgodzę się z tobą. W czasie średniowiecza w XII wieku w Polsce było o wiele cieplej niż teraz. Hodowano winorośle, wegetacja kwitła. Są zapisy źródłowe mówiące o anomaliach takich jak te dzisiejsze. Przyroda ma pewne cykle. Raz klimat się ociepla, raz ochładza i dzieje się to regularnie co 400 – 500 lat. Przejdź się kiedyś do biblioteki i poczytaj trochę fachowej literatury to zobaczysz że to wszystko jest w książkach. Nie musisz daleko szukać wystarczy że przejrzysz podręczniki dla studentów z historii powszechnej poszczególnych epok.

To samo tyczy się ciebie Boruta. No sorry ale paranormalne.pl specjalnie wiarygodnym źródłem nie jest.



Hmm, może źle top tłumacze ale widzę, że zupełnie co innego rozumiesz niż staram się przekazać.
Wiem o tym, że klimat na ziemi jest cykliczny i znam te fakty o których piszesz.
Moim zdaniem jednak nic w przyrodzie nie zostaje bez echa, czy też konsekwencji. Nie ma znaczenia czy klimat jest cykliczny czy nie. Jeżeli człowiek coś zmienia to na pewno będą tego konsekwencje. Ponieważ to co robimy z góry wiadomo, że szkodzi przyrodzie więc nie spodziewał bym się pozytywnych konsekwencji.
Zatruwanie powietrze szkodliwymi gazami oraz gazami cieplarnianymi, wycinanie olbrzymiej ilości lasów tropikalnych zmienia poważnie długo budowaną równowagę.
Nigdy nie twierdziłem, że ocieplenie klimatu to tylko i wyłącznie czynnik ludzki, możliwe, że nasz wpływ to tylko 5% tego co obserwujemy teraz. Oznacza to nie mniej nie więcej że o 5% za dużo jest naszego wpływu, i bezwzględnie powinniśmy to zmienić. Obecnie trudno mi sobie wyobrazić ważniejszą, rzecz niż zaniechania destrukcyjnego wpływu ludzi na środowisko.
Rozumiesz o co mi chodzi?

I jeszcze jedno, nie szukanie naukowego potwierdzenia tego , że CO2 czy inne rzeczy typu wycinanie lasów i budowanie wielkich sztucznych zbiorników zostanie potwierdzone naukowo. Po prostu myślcie racjonalnie i zdroworozsądkowo. W chwili obecnej przedstawienie takich dowodów jest niemożliwe z następujących powodów.
Pierwszym narzędzuiem są statystyki. Problem jednak z nimi jest taki, że żeby statystykę uznać za niepowtarzalny dowód trzeba by w niej wziąć pod uwagę wszystkie możliwe czynniki mogące ją zakłócić i opisać je statystycznie. Ponieważ klimat jest jaki jest nie ma możliwości przeprowadzenia an ziemi wystarczającej liczby eksperymentów potrzebnych do oszacowania statystycznego tych wszystkich czynników. Można jedynie pokazywać pewne korelacje, które jednak zawsze będą podważalne.
Po drugie, żeli byli byśmy w stanie pokazać na podstawie modeli, że powiedzmy CO2 ma taki a nie inny wpływ na nasz klimat oznaczało by, że mamy modele pozwalające przewidywać zmiany klimatyczne na przestrzeni dziesięcioleci. Jak wiecie takich modeli nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie. Po prostu brakuje nam na ten temat wiedzy.
Jedyne więc co nam pozostaje to wysłuchać argumentów ludzi którzy się tym zajmują i samemu ocenić co jest rozsądne.
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że rabunkowa działalność człowieka w stosunku do środowiska jest negatywna i będziemy musieli ponieść tego konsekwencje. Nie zamierzam się natomiast kłócić o ilości czyli czy to będzie 3 czy 5 stopni celcjusza. Tego po prostu nie wiem i jestem przekonany, że żaden naukowiec nie jest w stanie podać tej wartości ze 100% pewnością, ponieważ nie ma odpowiednich modeli matematycznych.
Data: 18:45, 17 Lis '07
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 153
Wyświetleń 9874

Zobacz cały wątek

Jeden z rzeczowych wpisow podobnych w duchu do mojego.To znaczy ,ze takich "pogrobowcow hitleryzmu' ktorzy walcza z szechteryzmem jest wiecej

"Gorączka złota w Treblince
Łapa rozgrzebująca zwłoki ludzi, zwłoki męczenników, wymierza co dzień nam wszystkim policzek

Przeczytaj artykuł »Dodaj swoją opinię
Niezmierzone bogactwa zydow
Autor: 1wolnapolska 15.01.08, 04:37Dodaj do ulubionych Skasujcie
Odpowiedz

Ja tak moze zaczne z zupelnie innej beczki.
Duza czesc czytelnikow wie zapewne ze przed wojna przez wiele lat
panowala straszliwa recesja zapoczatkowana krachem na Wall Street.
Panowalo ogromne bezrobocie i powszechna bieda. Wielu Polakow
emigrowalo za praca do kopaln Belgii i Francji, wielu emigrowalo za
ocean. Jak slysze ciagle o tych niezmierzonych bogactwach Zydow
jadacych do obozow z getta w Warszawie to nasuwa sie pytanie:
jak to bylo mozliwe aby przesladowana (jak sie ciagle uzurpuje)
mniejszosc zgromadzila tak wielkie skarby w tak trudnych czasach?
No bo wyobrazmy np sobie ze obecnie spedzamy mieszkancow Pragi w
jedno miejsce (mowiac im ze maja zabrac ze soba zloto i
kosztownosci). Ciekawy jestem ile tez by sie tam znalazlo kilogramow
zlota czy diamentow wielkosci paznokcia, czy drogich kamieni
wielkosci sliwki? A przeciez obecna Warszawa jest zamozniejsza od
tej przedwojennej. Oczywiscie kazdy ma jakies rodzinne pamiatki, ale
nie podejzewam ze statystyczny warszawiak posiada diamenty ktorymi
moze wypelnic wieczne pioro. A zloto? No moze pare pierscionkow po
mamie. Czyli jesli ta nasza przedwojenna mniejszosc zydowska byla w
stanie zgromadzic takie bogactwa to ten slynny polski antysemityzm
(wysysany z mlekiem matki) chyba jej raczej wyszedl na dobre.
I tu mi prosze panstwa cos nie pasuje. Jak patrzymy z perspektywy
historycznej na przesladowane mniejszosci w innych krajach swiata to
ludzie tacy ZAWSZE zyli i zyja na marginesie spoleczenstwa. W
przypadku ogolnie znienawidzonej i przesladowanej mniejszosci trodno
wrecz mowic o bogactwie, oni walcza o przezycie kazdego dnia.
A tu ciagle to samo: zloto, brylanty, perly no i te 60 miliardow
dolarow ktore Polska ma natychmiast oddac "biednym" amerykanskim
Zydom. Chciwoscia nazywa sie rabowanie zwlok przez biednych kmieci,
a nie chciwoscia bylo te ogromne skarby zgromadzic w czasach recesji
w biednym dopiero co zaczynajacym niepodlegly byt kraju?
Ile tego zlota pochodzilo z tak powszechnej przed wojna lichwy?
A co ci szlachetni Zydzi wyprawiaja teraz w Palestynie?
Zagrabianie domostw, ziemi, wysiedlenia, mordy to wszystko dzieje
sie na naszych oczach i pana Grossa to nie wzrusza?
Apeluje szczegolnie do osob mlodych: nie dajcie sobie wyprac mozgi
ta antypolska propaganda. Oceniajcie FAKTY nie niesprawdzone
opowiesci, i patrzcie zawsze z dystansu z perspektywa.
Wojna to czas rabunkow, gwaltow mordow i grabiezy (pamietacie
jeszcze Jugoslawie?) Ale nie Polska te wojne zaczela, a skonczyla
sie ona dla nas zupelnie niedawno. I przeciez ten sam Michnik, co
tak ochoczo grzebie w lasach Polesia mowil Wam niedawno ze to
Kaczynski odwoluje sie ciagle do upiorow historii.
Amerykanscy Zydzi slyna ze szczucia na calym swiecie (bo tam mozna
bezpiecznie sie schowac), notorycznie ublizaja Polonii. A przeciez
Polacy w USA slyna z ciezkiej pracy a nie rabowania zydowskich
grobow. To Zydzi zyja ciagla nienawiscia do wszystkich. "

Podrzucil
Jerzy
Data: 06:16, 24 Lut '08
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 532
Wyświetleń 16946

Zobacz cały wątek

Pewnie wszyscy juz wecie i macie posciagane z netu, ale jakby ktos nie wiedzial, to na tej stronie macie przykladowe testy z Historii Polski, Powszechnej, Rzymu itp.[url]
Data: 20-02-2005, 20:12
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń 3290

Zobacz cały wątek

skrypty z powszechnej historii panstwa i prawa
dorypali mi na egzamin tone materialu. egzamin za 4 dni, zrobilbym wszystko zeby miec juz go z glowy co za żigi
Data: Wto, 31 Styczeń 2006 19:31:49
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 4343
Wyświetleń 255880

Zobacz cały wątek

1. Obszary mobilizowania mogły być inne ale garnizowny te same np. z mapy mozna wywieść (w uproszczeniu), że 35 DP mobilizowana była w garnizonach Bielsko, Cieszyn, Kraków, Chorzów, Katowice, N.Sącz, Wadowice, Rybnik; 34 DP : Częstochowa, Piotrków, Skierniewice, Sieradz, Łódż, Kutno, Lubliniec. Po 9 batalionów można byłoby sobie w tych garnizonach zmobilizować.
Dla reszty DPrez. (w ramach obszaru przedstawionego na mapie) można sobie również taką analizę zrobić. Co do numeracji DP rez., że dla "W" od nr 31-po kolei a dla "Z" od 33 z lukami to bym się nie czepiał. Np. kiedyś czytałem artykuł z WPH z 1996 r. opisujący szczegółowo z podziałem na pasy batalionowe rozmieszczenie Armii "Polesie"(stan prac planisycznych chyba na 1938?) i mowa była tam o DPrez.: A, B, C.
Hehe, nawet Guderian w to uwierzył:

http://fow.aplus.pl/forum/viewtopic.php ... sc&start=0

2. A wracając do szkicu u Zelinta jednak moim zdaniem jest niezbyt szczegółowy (np. dlaczego 34 DP nie obejmuje rej. Kutna i tamtejszego garnizonu?).
Z drugiej strony Szubański pisze o 7 DP rezerwowych dla wariantu operacyjnego "W" a plan mobilizowany "W" co roku był aktualizowany i w 1939 obowiązywała liczba 9 DP rez.

Być może:
-opcja 1:
było to na tyle elastyczne, że w przypadku wojny na zachodzie rezerwa była mobilizowana (na rok 1938 - 6-7DP, 1939 - 9DP) w okręgach I-VI,IX-X a w przypadku wschodnim tak jak na szkicu u Zelinta (z tym, że przedstawia on stan przy ukończeniu planu operacyjnego "Wschód" czyli koniec 1938, czyli 7 DP rez. Jeśli byłby plan operacyjny "Wschód" aktualizowany na 1939 i 1940 moze pojawiłoby się wiecej DP rez. Czy oznacza to mozliwość istnienia planu mobilizacyjnego w odmianach dla wschodu i zachodu?
Tak jak na mapce Zelinta. Ale sam Szubański w opracowaniu wskazuje, że dane sa niekompletne i nie dotyczą zmian w 1939 r.

opcja 2:
plan mobilizacyjny W jest tu podstawą i rejony mobilizacji DP rez. są takie same dla obu wariantów wojny na wschodzie i na zachodzie. Co oznacza, że plan W jest jeden, co oznacza, że np. podoodziały mające terminy mobilizacji powszechnej - strzelam: X (czyli 1 dzień powszechnej + 7 dni = jakiś 5-7 dzień wojny) a znajdujące się w Czortkowie, Kołomyi, Tarnopolu nie zostaną zmobilizowane bo te miejscowości będą już np. zajęte przez RKKA. Za taką przesłanką przemawia jednak casus bodaj 154 pp rez. dla 45 DP, który analogiczny termin kilkudniowy miał dla baonów w Bielsku i Cieszynie - w wypadku wojny z Niemcami równie zagrożone co Czortków.
Tyle moich pomysłów.

A i jeszcze:
3. Gorsza sprawa, że istnieje nadal wiele wątpliwość odnośnie planu "Wschód" np. co do tego czy na Polesiu w planie "Wschód" była SGO Polesie czy Armia Polesie. Szubański pisze o ile pamiętam, że z koncepcji armii zrezygnowano skaracając pas obrony na Polesiu i przekształcając związek z armii w SGO. Ale z innych info: np. artykuł A.Aksamtowskiego o fortyfikacjach wschodnich w którychś tam "Studiach i Marteriałach do Historii Wojskowości" mówi do końca o A "Polesie".
Data: Wt 08 lis, 2005 13:39
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 340
Wyświetleń 17401
Nie posiadam już:

Historii powszechnej
Prawa konstytucyjnego
Historii prawa (Sójka-Zielińska)

Pozdrawiam

Zobacz cały wątek

Cytat:Za to grupa ludzi pod dowództwem Wintersa rozbijająca baterię to dywizja?


Nie. Ale działała w ramach zwartej (mniej więcej - w każdym razie w planie) dywizji. A nie tak jak Niemcy, gdzie powiązanie między oddziałami było żadne w czasie tych atakó i stąd bardziej przypominają komandosów brytyjskich niż dywizję powietrznodesantową.

Cytat:Dlatego że w tym czasie podobnych aktów heroizmu, podobnej odwagi, wytrwałości i zażartości w walce dookoła było pełno.


Porównaj 101DPD i 106DP. Ilość aktów heroizmu i odwagi...i tchórzostwa jest różna i w pewnym stopniu wymierna. A efekty tych działań są w dużym stopniu wymierne.

Cytat:Starczy sobie poczytać Ambrose - 101st dpd niczym specjalnym się tam nie wyróżnia, ot jedna z wielu walczących w tych dniach jednostek w której szeregach znaleźli się młodzi amerykańscy chłopcy.


Znów nasuwają się porównania. Choćby z przytoczoną 106DP. Właśnie z książki Ambrose'a wynika, że ta dywizja się wyróżniała (podobnie jak 82). Bo były jednymi z najlepszych. Dzięki systemowi rekrutacji / szkolenia / uzupełnień - musieli być lepsi. I określanie ich jako zwykłych jest chyba trochę nie na miejscu.

Cytat:Idąc dalej osobiście uważam że 101 padła niejako ofiarą propagandy, ofiarą dlatego że tak wysoka jej ocena stała się mocno kontrowersyjna choćby w zestawieniu z 82 dpd posiadającą bez porównania większe doświadczenie bojowe /w tym ilość skoków bojowych/ i co najmniej takie same jeżeli nie większe dokonania bojowe.
Jedynym miejscem w którym w tym całym układzie zabrakło 82 było właśnie Bastogne - winda do sławy 101 dpd.


Czy ilość skoków bojowych ma takie znaczenie? Czy ilość bitew ma takie znaczenie? Jeśli tak, to wszystkie jednostki amerykańskie są "niczym" w porównaniu z jednostkami niemieckimi.

82 właśnie tego Bastogne zabrakło. I pomimo wspaniałego udziału w bitwie w Ardenach działania 82DPD były w porównaniu z działaniami 101 drugorzędne.

Cytat:Nie opisuje niczego, czego nie można by znaleźć w innych książkach przepełnionych wspomnieniami tamtych dni /inne są tylko nazwy miejscowości nazwiska ludzi, drobne epizody/


Znów musze Ci polecić lekturę o działaniach 106. Niekoniecznie książkę która skupia się na tej dywizji wyłącznie. Wystarczy jakieś ogólne opracowanie w którym ta DP jest opisana. I ten opis jest zupełnie inny.

Cytat:tak oni naprawdę, tylko że tak naprawdę to oprócz nich jeszcze setki i tysiące innych o których właśnie przez nich się zapomina


Nie jest tak. Nikt nie zapomniał o 106 przez to, ze opisano tych ze 101. Ale pamięta się tylko o wybitnych. Tylko o tych, którzy się czymś spektakularnym wyróżnili. Dlatego pamiętamy o 101, dlatego (choć trochę mniej) pamiętamy o 82, dlatego pamiętamy o Big Red One. Im bardziej ktoś się zna na historii tym więcej jednostek będzie znał. Ale nie widzę żadnego powodu dla którego 106 powinna być przez autorów czy filmowców traktowana tak jak 101. To byłoby niedocenienie wielkiego wkładu 101.

Kolejna kwestia - właśnie dzięki takim mitom (bardziej lub mniej uzasadnionym) ludzie poznają historię. Dzięki tym mitom ludzie w ogóle wiedzą coś o 101, o bitwie w Ardenach. Gdyby przyjąć tak jak proponujesz egalitarny sposób przedstawiania to w powszechnej świadomości nie byłoby nikogo.
Data: N 22 sty, 2006 11:54
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 36
Wyświetleń 1854

Zobacz cały wątek

Kolejny quiz.Tym razem będzie dotyczył historii powszechnej.Zasady jak w innych quizach.Ja zadaję pierwsza:
Jaka dynastia przejęła władzę w Chinach w 1368 roku?
Data: Nie Lut 11, 2007 00:47
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 128
Wyświetleń 3817